Jak zacząć dzień żeby go od początku do końca zapamiętać?
Dziś mój pierwszy dzień w Anglii w nowym otoczeniu z nowo poznaną rodziną.
Obudziły mnie promienie słoneczne padające na poduszkę, przetarłam oczy i
leżałam jeszcze z dobre 10 minut, bo jeśli chodzi o szybkie wstawanie to nie u
mnie.
- Można? - Nick
uchylił drzwi.
- Jasne, wchodź. – Powiedziałam zachrypniętym głosem. – co
tam?
- Wiesz, która jest godzina? – usiadł na łóżku opierając się
o mnie i zaczął bawić się moimi włosami. Lubię go jest całkiem okej bratem? Chociaż
nie wiem, kim dla mnie jest. – Jest po 13 powinnaś trochę się ogarnąć coś zjeść
i jedziemy do szkoły.
- Ale są wakacje! - znów przetarłam oczy.
- Ale są wakacje! - znów przetarłam oczy.
- Musisz się zapisać, odebrać mundurek, książki i kluczyk. –
odkrył kołdrę i żwawym ruchem dłoni zaczął mnie wyganiać z łóżka. Opornie ze
szłam i usiadłam na podłodze.
- Ale musze?
- Alice! Ruszaj tyłek!
- Oh już dobra nie krzycz!- rzuciłam go poduszką.
Jest tak gorąco środek lata najchętniej nic bym na siebie
nie zakładała. Stanęłam przed walizka i patrząc na nią nie miałam kompletnie
ochoty na nic, ale wyciągnęłam jakiś zgniło zielony podkoszulek i kremowe
szorty. W miarę okej jeszcze jakieś trampki parę bransoletek i można wyjść
tylko, co z włosami? Zepnę w jakiegoś
roztrzepańca nie chce mi się z nimi kombinować jakoś specjalnie. Rodzice
zadecydowali, że będę chodzić do tej samej szkoły, co Nick żeby oswoić się z
językiem i oczywiście nie być samotna. Schowałam telefon do tylniej kieszeni
spodni i zbiegłam na dół żeby zameldować, że jestem już gotowa.
- Poczekaj na mnie na zewnątrz zaraz przyjdę. – posłuchałam
się Nicka i wyszłam. Słońce mnie oślepiło, gdy tylko wyszłam poczułam tą
okropnie wysoką temperaturę. Usiadłam na jednym z foteli na tarasie, widok był
cudowny mimo tej idealności i zachowanych proporcji we wszystkim to tak bardzo
mi się podobało. Posiedziałam jeszcze chwile i próbując opalać się czekałam na
niego, niestety zaraz przyszedł i musiałam kończyć.
Moja nowa szkoła, do której właśnie się zapisałam jest
ogromna, gdyby nie mój przewodnik zgubiłabym się po 5 minutach. Nick oprowadził
mnie dokładnie i poznał z nauczycielami, trochę trudno mi jest się z nimi
dogadywać, bo jeszcze nie mam idealnie opanowanego języka żeby mówić to, co się
myśli, a nie tak jak uczą w polskich szkołach żeby szukać słów. Odebrałam swój
mundurek, który serio wyobrażałam sobie gorzej! Moja szafka znajduje się
centralnie na środku korytarza, więc w pierwszych dniach nie uda mi się szybko
prześlizgnąć się do niej i gdzieś się schować. Szkoła wydała mi książki i segregatory.
Następnie udaliśmy się do kawiarni obok w domu jakoś nie miałam ochoty na
jedzenia, a akurat teraz mojemu brzuchowi zebrało się na pożywienie.
Zamówiliśmy szybkie naleśniki z jabłkami i poszliśmy na miasto. Oprowadził mnie
po swoich ulubionych miejscach, knajpach, deptakach.
- Nogi mi wysiadają nie idę dalej zostaje tutaj. –
marudziłam, gdy szliśmy po alei gwiazd, stojąc obok gwiazd, których nazwisk nie
potrafiłam odpowiednio wymówić podszedł do nas uliczny fotograf i zapytał czy
mamy ochotę na małą sesję.
- Jasne, czemu nie!
- Serio, jeszcze masz siłę? – tak, jestem straszną marudą.
- Proszę Cię, to tylko chwila. – dałam parę wymuszonych
uśmiechów powygłupiałam się, przy czym miałam pompę z Nicka, który starała się
wyjść pociągająco. Fotograf chwilę potem wręczył nam zdjęcia, podzieliliśmy się
nimi.
Czas się zadomowić i rozpakować, domownicy dali mi do dyspozycji
duży salon i sypialnie, która też nie należy do najmniejszych. Cały wieczór
spędziłam na układaniu rzeczy w szafie, na małym przemeblowaniu według siebie i
piciu lemoniady na tarasie.