środa, 30 stycznia 2013

Pierwszy



         Jak zacząć dzień żeby go od początku do końca zapamiętać? Dziś mój pierwszy dzień w Anglii w nowym otoczeniu z nowo poznaną rodziną. Obudziły mnie promienie słoneczne padające na poduszkę, przetarłam oczy i leżałam jeszcze z dobre 10 minut, bo jeśli chodzi o szybkie wstawanie to nie u mnie.
- Można?  - Nick uchylił drzwi.
- Jasne, wchodź. – Powiedziałam zachrypniętym głosem. – co tam?
- Wiesz, która jest godzina? – usiadł na łóżku opierając się o mnie i zaczął bawić się moimi włosami. Lubię go jest całkiem okej bratem? Chociaż nie wiem, kim dla mnie jest. – Jest po 13 powinnaś trochę się ogarnąć coś zjeść i jedziemy do szkoły.
- Ale są wakacje! - znów przetarłam oczy.
- Musisz się zapisać, odebrać mundurek, książki i kluczyk. – odkrył kołdrę i żwawym ruchem dłoni zaczął mnie wyganiać z łóżka. Opornie ze szłam i usiadłam na podłodze.
- Ale musze?
- Alice! Ruszaj tyłek!
- Oh już dobra nie krzycz!- rzuciłam go poduszką.



Jest tak gorąco środek lata najchętniej nic bym na siebie nie zakładała. Stanęłam przed walizka i patrząc na nią nie miałam kompletnie ochoty na nic, ale wyciągnęłam jakiś zgniło zielony podkoszulek i kremowe szorty. W miarę okej jeszcze jakieś trampki parę bransoletek i można wyjść tylko, co z włosami?  Zepnę w jakiegoś roztrzepańca nie chce mi się z nimi kombinować jakoś specjalnie. Rodzice zadecydowali, że będę chodzić do tej samej szkoły, co Nick żeby oswoić się z językiem i oczywiście nie być samotna. Schowałam telefon do tylniej kieszeni spodni i zbiegłam na dół żeby zameldować, że jestem już gotowa.
- Poczekaj na mnie na zewnątrz zaraz przyjdę. – posłuchałam się Nicka i wyszłam. Słońce mnie oślepiło, gdy tylko wyszłam poczułam tą okropnie wysoką temperaturę. Usiadłam na jednym z foteli na tarasie, widok był cudowny mimo tej idealności i zachowanych proporcji we wszystkim to tak bardzo mi się podobało. Posiedziałam jeszcze chwile i próbując opalać się czekałam na niego, niestety zaraz przyszedł i musiałam kończyć.
Moja nowa szkoła, do której właśnie się zapisałam jest ogromna, gdyby nie mój przewodnik zgubiłabym się po 5 minutach. Nick oprowadził mnie dokładnie i poznał z nauczycielami, trochę trudno mi jest się z nimi dogadywać, bo jeszcze nie mam idealnie opanowanego języka żeby mówić to, co się myśli, a nie tak jak uczą w polskich szkołach żeby szukać słów. Odebrałam swój mundurek, który serio wyobrażałam sobie gorzej! Moja szafka znajduje się centralnie na środku korytarza, więc w pierwszych dniach nie uda mi się szybko prześlizgnąć się do niej i gdzieś się schować. Szkoła wydała mi książki i segregatory. Następnie udaliśmy się do kawiarni obok w domu jakoś nie miałam ochoty na jedzenia, a akurat teraz mojemu brzuchowi zebrało się na pożywienie. Zamówiliśmy szybkie naleśniki z jabłkami i poszliśmy na miasto. Oprowadził mnie po swoich ulubionych miejscach, knajpach, deptakach.
- Nogi mi wysiadają nie idę dalej zostaje tutaj. – marudziłam, gdy szliśmy po alei gwiazd, stojąc obok gwiazd, których nazwisk nie potrafiłam odpowiednio wymówić podszedł do nas uliczny fotograf i zapytał czy mamy ochotę na małą sesję.
- Jasne, czemu nie!
- Serio, jeszcze masz siłę? – tak, jestem straszną marudą.
- Proszę Cię, to tylko chwila. – dałam parę wymuszonych uśmiechów powygłupiałam się, przy czym miałam pompę z Nicka, który starała się wyjść pociągająco. Fotograf chwilę potem wręczył nam zdjęcia, podzieliliśmy się nimi.

Czas się zadomowić i rozpakować, domownicy dali mi do dyspozycji duży salon i sypialnie, która też nie należy do najmniejszych. Cały wieczór spędziłam na układaniu rzeczy w szafie, na małym przemeblowaniu według siebie i piciu lemoniady na tarasie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz